Układane z chaosu
niedziela, 16 października 2016
Kontynuacja z podkulonym ogonem
Nie pamiętam, który raz to stwierdzam, ale... Czas na zmiany! Postaram się dodawać tutaj wszystko, co mnie w jakikolwiek sposób dotknie, zasmuci, zniszczy. Czy będzie to zachowanie ludzi na ulicy, przypadkiem usłyszana piosenka czy głupi filmik w internecie. Wszystko, co jakkolwiek wpłynie na mój obraz świata.
Zapraszam zatem do mojego chorego umysłu...
niedziela, 19 lipca 2015
Rozwiń skrzydła!
Kocham wodę. I kocham morze, które teraz szumi mi za oknem.
Magia plaży. W końcu widzę ludzi, którzy relaksują się inaczej niźli na Facebooku czy innymi Instagramie. Siedzą na plaży, pływają, grają czy choćby czytają. Nareszcie.
Jesteśmy uzależnieni, wszyscy. Coraz częściej spotykamy się z ludźmi tylko po to by posiedzieć obok siebie, przeglądając internety, tylko od czasu do czasu się odzywając, tylko po to, żeby pokazać coś mega śmiesznego. A potem znów do ekranu.
Przeraża mnie to, bo u siebie też to zauważam. A wystarczyły dwa tygodnie z nowym telefonem. Straszne.
Wykluczamy się ze społeczeństwa, na własne życzenie. I, paradoksalnie, wydaje nam się, że jest zupełnie inaczej. Bo teraz, jeśli nie ma cię na portalu społecznościowym to nie istniejesz. Jeśli nie dodajesz zdjęcia wszystkiego, co robisz, to znaczy, że nic nie robisz. A gdy już takie zdjęcie udostępnisz, od razu musisz liczyć się z krytyką. Chora psychika ludzi. Nigdy ich nie zadowolisz.
Nie zrozumcie mnie źle; nie uważam, że portale społecznościowe czy ogólnie Internet to coś złego. To pożyteczne i dobre wynalazki. Tylko ludzie źle je wykorzystują, zwracając się w nich całkowicie.
Jestem trochę hipokrytką pisząc taki post na telefonie. Możecie tak pomyśleć. Ale obiecuję wam, że jak tylko go opublikuję to ruszam na dwór. Albo z kimś pogadam. Tak na żywo, nie przez chat.
Uwolnijcie się w końcu od tego. Bo w pewnym momencie to uzależnienie odwróci się przeciwko nam. Stracimy kontakt z każdym, nawet z najbliższą rodziną. Zostaniemy sami, z błędnym przekonaniem, że istnienie w sieci to prawdziwe życie. Bo przecież tak łatwo nienawidzić kogoś bez powodu, pisać obraźliwe komentarze, bo jest się przecież bezkarnym. Tak łatwo kłócić się z kimś na chacie, gdy nie słyszy się głosu tej osoby ani nie widzi oczu, emocji. W Internecie jest za łatwo. I właśnie dlatego jest tak cholernie łatwo się od niego uzależnić.
Znowu.
Próbowanie to ostatnio moje życie. Więc próbuje. Nowe rzeczy, nowe smaki, nowe uczucia. Nowy blog. Znowu.
Nie kryje się z tym, że blogów miałam... Trochę. Począwszy od fanfiction, przez recenzje, na myślach skończywszy.
I właśnie to myślenie mnie zachwyciło. To dzielenie się moimi chorymi wnioskami i zauważanie, że nie jest ze mną tak źle. Albo nie jestem sama w tej chorobie. Nieco pocieszające.
Więc zaczynam. Znowu.